22.03 201320

Absurd płacy minimalnej

Z wiedzą jest tak, że wymaga repetycji, aby została wchłonięta. Jednorazowe powiedzenie komuś, że płaca minimalna jest nieszczęściem dla kraju nie wystarczy. Oczywiście etatowi złodzieje śpiewają swoje syrenie śpiewy o tym, jak to trzeba podnieść poziom życia biedoty w Polsce, której nie starcza na utrzymanie dotychczas płacona minimalna pensja… Nie dajmy się na to nabrać! Przyczyna, dla której etatyści (czyli zwolennicy zapraszania państwa do wszelkich aspektów naszego życia) są tak zainteresowani podwyższeniem płacy minimalnej jest dużo bardziej prozaiczna.

Niewiele osób wie, że pensje urzędnicze są wyrażane w wielokrotności. No właśnie! Są wielokrotnością płacy minimalnej! Płaca minimalna więc jest taką polityczną walutą, jednostką rozliczeniową urzędników, którzy za nasze pieniądze urządzają sobie polityczną licytację pod pozorem zainteresowania losem biedaków, co to im na chleb nie starcza.

Tymczasem nasi kochani urzędnicy chcą sobie zafundować po prostu podwyżkę na nasz koszt!

A jaka jest prawda jeśli chodzi o los tych biedaków?

Sprawa jest prosta, płaca minimalna leży blisko płac realnie płaconych w gospodarce i to wcale nie tak daleko od płac wielu osób pracujących w realnych firmach. Jeśli pracodawca płaci płacę minimalną, oznacza to, że pracownik zatrudniany na takim stanowisku jest:

  • mało wydajny, jego praca nie przynosi wielu korzyści firmie, pracownik musi przecież wypracować minimum 3000 złotych miesięcznie, żeby pokryć tylko swoje koszty zatrudnienia.
  • Jest wielu chętnych na jego miejsce, oznacza to wbrew pozorom, że płaca jest wytyczona zbyt wysoko, gdyż jeśli byłaby niższa, wszyscy znaleźli by pracę. Rozumieli to już katoliccy scholastycy w XVI wieku, ale dziś, w XXI wieku jest to wiedza zapewne przestarzała..

Są też dalsze konsekwencje podwyższania płacy minimalnej. Załóżmy, że mamy dwóch pracowników: Głupiego Jana i Mądrego Grzesia. Głupi Jan zarabia pensję minimalną, a Mądry Grześ zarabia 2500 zł netto. Gdy podniesiemy Głupiemu Janowi pensję pod presją urzędników, to różnica w zarobkach między pracownikami się zmniejszy. Mądry Grześ zaraz podejdzie do szefa pytając: „Czy moja praca jest aż tak mało dla ciebie warta, że mi nie dasz podwyżki, przynajmniej o tę kwotę, którą dołożyłeś Głupiemu Janowi?”.  Szef da albo nie da. Pewnie da, bo pracę Grzesia ceni bardziej i woli stracić Jana (na którego fuchę i tak czeka kilku innych), w sumie firmę będzie taka podwyżka kosztowała co najmniej podwójnie (pamiętajmy, że w przeciętnej firmie jest przynajmniej kilku Janów i kilku Grzesiów!!!). Ale urzędnikom jest wszystko jedno, nie płacą przecież ze swojej kieszeni.

Są wyjścia pośrednie. Na przykład, jeśli Głupi Jan wie dobrze, że jego praca jest mało wartościowa, może być zainteresowany pomocą swojej firmie. Może podejść do szefa z propozycją: „Przenieś mnie na ¾ etatu formalnie, a ja będę pracował cały etat, ale nie zwalniaj mnie z mojego stanowiska”. Szef może podejść też do Jana i zaproponować: „Janie, musiałem ci dać podwyżkę, ale musisz dodatkowo codziennie zamieść plac (45 minut ekstra po godzinach, bez dodatkowej zapłaty)”. Jeśli Jan będzie naprawdę głupi, może stracić pracę. Urzędowi obrońcy pracowników odtrąbią wyzysk człowieka przez człowieka, dołożą karę szefowi, a ten przeprowadzi redukcję stanowisk, zostawiając sobie Mądrego Grzesia, zatrudniając Głupiego Jana całkowicie na czarno – jak to robi 30% mądrych ludzi w polskiej gospodarce. Zaznaczam – ja nazywam się Ciemny Marek i nie mam sił na takie działania.

20 Comments for "Absurd płacy minimalnej"

Warsaw

00:36